|
Wpisany przez Dariusz Oracz
|
|
środa, 09 lutego 2011 02:35 |
|
Niedziela, godz. 17:50, Ulcinj – wschodni kraniec Montenegro. Na nakrytym lnianym obrusem stole stoi nikśićko, które przypomina mi Durmitor. Nie minęły nawet dwa lata, a zdarzeń pewnie każdemu starczyłoby na osiem. Nostalgia? Czarnogórskie Primorje, wprawdzie przed sezonem, a tętni życiem jak w szczycie kanikuły. Młodzież paraduje po lokalnym bulwarze i jeżdżąc na skuterach zatłacza ulice. Podobno klimat tu już albański. „Pivo dama, bele?” – oferuje pani obok gość w garniturze – szefciu miejscowej tawerny. Stari grad góruje nad mariną, tak jak w Budvie, Kotorze czy Barze. W powietrzu czuć typowy bałkański syfik. Po 48 godzinach jazdy jedno nikśićko potrafiło wprowadzić mnie w błogi stan. Nad stolikiem napis głosi: „zabronjeno puśenje”, a ja odpalam LM-a w miejscu, gdzie zamiast rogów jelenia na ścianie wiszą wysuszone homary. Do Durrës pozostały 4 godziny drogi.
|
|
|
Wpisany przez Joanna Sadushi
|
|
czwartek, 04 marca 2010 23:11 |
|
Jeśli ktoś z Was próbowałby się sam czegoś dowiedzieć na temat historii „Kater i Rades”, którą tu przedstawię miałby spory problem. W języku polskim nie ma bowiem żadnych publikacji na ten temat. Jedynie 10 linijek tekstu z „Albanii” dr. Tadeusza Czekalskiego - to wszystko co znalazłam. A jest o czym pisać i przede wszystkim jest o czym pamiętać.
To co teraz przeczytacie będzie w Was siedzieć i będzie boleć. Jeśli kogoś to nie wstrząśnie widać ma mocne nerwy, albo twarde serce. Mi po raz pierwszy zdarzyło się płakać w trakcie tłumaczenia tekstów. Tekstów włoskich, albańskich i angielskich które tu zamieszczę. Chcę to opowiedzieć Polakom po polsku, bo wiem że nie każdy musi znać te obce języki ale uważam, że każdy powinien wiedzieć co się wtedy wydarzyło.
|
|
Wpisany przez Joanna Sadushi
|
|
środa, 24 lutego 2010 02:51 |
|
Tu tak szybko przetłumaczę menu dostępne w restauracji by zamawiający wiedział czego ma się spodziewać, jak zamawia coś o nazwie jaką ma pierwszy raz w życiu przed oczami.
Paidhaqe - żeberka z grilla, najczęściej w restauracjach za miastami gdzie ludność wiejska ma własne stada owiec i kóz spotkać można restauracje przy których są ustawione wielkie grille na których opieka się całe obdarte ze skóry i pozbawione wnętrzności owce czy kozy.
|
|
|
Wpisany przez Joanna Sadushi
|
|
środa, 24 lutego 2010 01:20 |
|
BYREK – tania, popularna przekąska, którą je się czasem na śniadanie, często jako drugie śniadanie, lub dodatek zamiast chleba do obiadu.
|
|
Wpisany przez Agnieszka Skieterska
|
|
niedziela, 12 sierpnia 2007 01:00 |
|
Skrócone godziny pracy, prąd przez kilka godzin dziennie, woda w kranach przez 1-2 godziny - takie są skutki kryzysu energetycznego w Albanii. We wrześniu ma być jeszcze gorzej.
Kanadyjka Kim, która od pewnego czasu mieszka w Albanii, w swym domu w Tiranie ma siedem ogromnych beczek. Większość na dachu, a dwie największe - każda wysokości człowieka - w łazience. W nich trzyma wodę, bo na tę z kranu nie można liczyć.
|
|
|